Wednesday, 3 February 2010

Kolejny z serii- szczyt frustracji pewnej grudniowej nocy

grudzień '09

D z i ś


Czasami pewna garsteczka garstunia gubi się troszeczkę
Rodzą się nie tak jak trzeba nie ma wojen ani walk o niepodległość
Ciężko być bohaterem
Nikt nikogo nie gnębi
Ostentacyjnie
Jak bronić
Może przed nauczycielami oni zawsze chcą źle okrutni
I przed matczyną miłością(ona też zabija)
Wszystko macie na wyciągnięcie ręki mówią
Czyli nieosiągalne
Snujecie się po ulicach rozprawiając o ideałach
Dawno pogrzebanych w grobach nie tyle twórców co wyznawców
Nie widzicie nieba w swoich oczach
Przysłonięci jesteście klasykami oportunistami i innymi takimi
Co to ładne hasła wymyślali
Moje ładniejsze czy twoje a kogo to obchodzi każde takie samo
Tylko inaczej ubrane
inny fason i kolor marka nieco zmieniona ale wiadomo wszyscy czerpią z jednego źródła
W swojej głupocie tępicie tępotę głupoty
Lepsi więcej wiecie każdy mistrzem dla jakiejś Małgorzaty
I jednocześnie Piłatem
Znawcy każdej dziedziny życia oprócz tej na której powinni się skupić
Czyli sobie samych
Nie da się spojrzeć w środek istnienia prawda coś zasłania oczy
nie pozwala Może przerost ego kolego
A jak ktoś przypadkiem coś zobaczy to szybko szybciutko odwracaj główkę
Kto by tam chciał się spoufalać z kimkolwiek już na pewno nie z samym sobą
Załóż ciemne okulary wbij wzrok w brunatne kamienie będzie lepiej Kiedyś

Podobni tacy do siebie do matki dziadka ciotki stryjecznej a ruchy trochę
kocie
ale nie dam głowy
mimo wszystko ją cenię

tylko tacy jacyś lekcy biegną gdzieś bez opamiętania lekko
lekko bez bagażu doświadczeń
wiotki kręgosłup moralności pozwala na rozmaite akrobacje
a matki zakrywają twarz rękoma zerkają przez palce
pięknie nie pęknie zerwie się lina zerwie się kręgosłup
co zaboli bardziej
upadek czy rozkładek
nowatorskie działania wciąż wcielacie w życie i śmierć
dokąd
jak daleko można przekroczyć nienaruszalne granice
jak mocno można zapomnieć
nikt nigdy w historii ludzkości (a jeśli tak to proszę o szczegóły)
nie był idealny każdy choć raz usłyszał cieniutki głosik sumieńka
no przynajmniej poczuł jego oddech na karku nawet jeśli to był oddech matki czy policjanta z rogu
a wy co chcecie krzyku huku rozsadzającego głowę i wszelkie
dotychczas uznawane wartości świętości
mózg na ścianach nie rusza tak samo krzyż
z tym że krzyże trzeba zdjąć
chcecie krzyku rozpaczy wszystko wolno prawda
wrzasku trzeba wam sumienie ogłuszyć
zatracić się w krzyku tak
tak
nie słyszeć ludzi dookoła
słyszeć tylko jednostajne tempo serca tylko po tym to poznacie

ciche kroki
to życie ucieka odwracając zdjętą wstrętem przerażeniem twarz

No comments:

Post a Comment