MM dziś pojechała. Pociąg jak zawsze się spóźnił, nie wiem, ludzie na siłę te pociągi do Krakowa zatrzymują czy co?
Bardzo nie lubię pożegnań. Niektóre przychodzą mi łatwiej, ot, wiem, że z MM w zasadzie co weekend mogę się zobaczyć, mamy telefon domowy. Z niektórymi pożegnanie to tylko pomachanie ręką lub luźne "To do później!", a do niektórych przyciskam się cała, żałując, że nie potrafiłam wykorzystać każdej minuty. Zawsze wtedy myślę, że będę lepiej pilnować czasu, nie będę go marnotrawić. A potem wracam do domu i włączam komputer.
Będę rysować komiks z Holmesem i Watsonem. Czuba jest cudowna że mi pisze plota, uwielbiam ją za to, no po prostu.
Widziałam dziś filmiki z Judem i RDJ a propos kręcenia "Sherlocka Holmesa". Nie, nic z tego nie wynika, może poza lekkim bananem na mojej twarzy.
Jest mi dziś jakoś dobrze. Zazwyczaj czuję się tak tylko momentami, minutami, dopóki mnie coś nie rozproszy. A teraz siedzę, piszę, słucham OST z Holmesa, leci soundtrack ze Skinsów, czekam aż Czuba prześle mi plota i czytam "Przygody Sherlocka Holmesa". Bo uznałam, że czytając tą książkę w wieku 10 lat nie łapałam wszystkich fajnych motywów. A teraz się cały czas uśmiecham.
Trafiłam na świetną stronę dziewczyny, która fanartuje Shwatson.
http://watson-imscared.com/index2.html
uwielbiam jej styl!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment