
Jak ja dawno nie pisałam. Aż wstyd.
Ostatnio zastanawiało mnie wiele rzeczy. Bo nie rozumiem. Czy jakieś poczucie przyzwoitości umiera? Nie, żebym była święta. Ale jak czasami patrzę co ludzie w internecie wyprawiają, zwłaszcza, nie daj boże, jak są anonymous, to mnie krew zalewa, żal ściska serce a na usta cisną się przekleństwa.
Ja nie rozumiem, co sprawia, że normalni, zdrowi ludzie, którzy zapewne chodzą do normalnych szkół, normalnie gadają ze znajomymi, normalnie jedzą, normalnie oglądają telewizję, to jak siadają przed komputerem stają się jakimiś pochrzanionymi kreaturami bez zasad? Ja się chyba za bardzo przejmuję.
No i może to ja jestem chora, że uważam, że nawet postaci z filmów, książek czy komiksów należy szanować. Jak nie szanujesz wymyślonej postaci, to czemu masz szanować ludzi w realu. Tylko ze strachu? Że cię grupa odrzuci? Bezsens. Jak można czytać komiks narysowany przez fana, gdzie wymyśloną prze jakiegoś nieznanego ci człowieka postać gwałcą, wyzywają, biją, obrażają, maltretuja psychicznie i fizycznie, i mówić, że to "epic win" czy inne "awesome" ?
No jak.
A jak się takim zwróci uwagę, że świat coś chyba się zagalopował i przesadzają i żeby się opamiętali, to się rzucają, że się nie znasz na psychologii, na seksuologii, że to normalne że lubią oglądać gwałty. No matko.
Albo teksty z serii "Bo granice moralności się rozszerzają"
No ja ciekawa bardzo jestem. Bo ja zawsze sądziłam że moralność to jedna jest i niezmienna.
Nie wiem. Może za dużo Herberta czytam i jestem przewrażliwiona. Może też powinnam się "fapować" do tych świetnych dzieł literackich jakimi są porno fanfiction czy inne gangbangi rysowane. Głowa mnie boli.
MM siedzi przy biurku. Przyjechała z Krakowa- jak zawsze pierwszego dnia miałyśmy "cichy wieczór". Czyli ona była zirytowana, a ja na chama udawałam że nic nie widzę. Bo wolę kiedy ludzie mówią sami, o co im chodzi. Nawet jeśli wiem.
Ale teraz jest fajnie. Późno, ferie, spokój. Lubię być sama, ale lubię też być sama z kimś obok.
Poniedziałku się nie mogę doczekać. Boże, ciekawe czy wytrzymamy. Bo M nie zdaje sobie chyba sprawy, jaki ja potrafię mieć charakter.
W stolycy mojej 19 marca SDM jest. Muszę iść.
Leci w tle ścieżka dźwiękowa z Holmesa. Not in Blood, but in Bond. Anyone finds this movie so awesomely gay, too?
A rysunek nie mój. Ale się utożsamiam, aż za bardzo.

No comments:
Post a Comment